Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 czerwca 2009

Życie 2-1 ochydne...


Od razu przepraszam Państwa za to co pokazane niżej.

Ja wcale nie mam zamiaru nikogo obrazić publikując tego posta!! :p



Każdy kij ma dwa końce, no i Japonia też ma- pyszne jedzenie, czyste ulice, rozwinięta technologia, darmowa woda w restauracjach, manga, anime, itd. To są rzeczy, które zaliczą do jednego z tych końców, a do drugiego-mogą zaliczyć np. wysokie koszty życia, słaba polityka, samobójstwa, dziwni ludzie, brak pierogarni itd... no i te monstery...KARALUCHY!!!
(karaluch- Gokiburi)




Oooooooo.... może zwariowałam.
a to nie w moim domu, tylko w necie znalazłam tego karalucha.



Jest czerwiec, no i jest pora deszczowa, czyli pora karaluchowa :D


Właśnie wczoraj w nocy wreszcie ... napotkałam pierwszego w tym roku czarnego, lśniącego karalucha w łazience...


Generalnie w japońskich domach złapanie karaluchów to jest rola babci.
Wyobraźcie sobie, jak wszyscy przerażeni uciekają na widok karalucha a tu nasza babcia wstaje spokojnie i ręką łapie karaluszka jakby nic ( i wyrzuca go do kosza :p) . No i znowu spokój w domu.
Ale jaka z babci bochaterka:)


A w dzisiejszych czasach są inne wyjścia oprócz silnych babci, np. spray na karaluchy albo ごきぶりホイホイ Gokiburi Hoi hoi (to takie płaskie pudełko, na którego podstawie jest przynęta i taśma klejąca)


Czy u was też są karaluchy?
A jak je traktujecie?





Głupi koleś w głupim kostiumie.
Nawet można go sobie kupić :/

czwartek, 18 czerwca 2009

Shu-katsu 1-3 Ranking

Oto ranking najpopularniejszych wśród japońskich job-seekerów firm w Japonii .

(Niżej jest wersja polska)





1. Fuji Television ( telewizja ) no, dobrze płacą...

2. Hakuho-do- ( agencja reklamowa) dobrze płacą...
3. Dentsu- ( agencja reklamowa ) dobrze płacą.........
4. Shiseido- ( firma kosmetyczna )
5. Zen Nippon Ku-yu (ANA – all nippon airways) ( firma lotnicza )
6. TV Asahi ( telewyzja ) też...
7. JTB Group ( firma podróżnicza )
8. Mitsubishi Tokyo UFJ Ginko- ( bank )
9. Shu-ei sha ( wydawnictwo ) manga.
10. Nihon TV Ho-so-mo- ( telewizja )
11. Ko-dan sha ( wydawnictwo ) też manga...
12. Mitsu Sumitomo Ginko- ( bank )
13. Ito-tchu- ( firma handlowa )
14. Nihon Ko-ku- (JAL –japan airlines ) ( firma lotnicza )
15. Bandai ( firma produkująca zabawki ) znane z Tamagochi
16. Suntory ( firma produkująca napoje )
17. Mitsubishi Sho-ji ( firma handlowa )
18. Mizuho Financial Group- ( bank )
19. Tokyo Ho-so- (TBS) ( telewyzja )
20. Sony ( firma elektroniczna )

・・・・・
30. Toyota
35. Nintendo-
38. Panasonic
61. Canon
70. Honda
72. Asahi Beer
74. Goldman Sachs

・・・・・・




A co do pensji, to tak mniej więcej w każdej firmie w pierwszym roku dostaje się gdzieś 200.000~250.000 yenów (czyli 6600 zł -8400zł) miesięcznie. (minus podatki i jakieś tam opłaty)

Ale potem dużo się zmienia w zależności od firm, a w dużych firmach, jakie są wymiane na rankingu przeciętna roczna pensja szacowana jest na ok. 10.000.000 yenów  (czyli ok. 330.000 zł )

(złotówka – 30 yenów ) 

Boże ;0


A wy ile firm już znaliście na tej liście?

:)))))

wtorek, 16 czerwca 2009

Shu-katsu 1-2


Oto przykład tego szaleństwa.

Krótko mówiąc, Shukatsu
staje się coraz wcześniejsze i dłuższe.



Kiedyś było tak, że okres Shu-Katsu zaczęło się dopiero w drugim semestrze 4 roku.
Ale teraz większość firm zaczyna nabór studentów i wywiady tak mniej więcj od kwietnia do maju---czyli początek roku akademickiego 4 roku.



Wszystko powolutku zaczeło się zmienić kilkadziasiąt lat temu. Tę zmianę spowodawały firmy, które tak ukradkiem zaczęły rozpocząć nabór studentów trochę wcześcniej, żeby znaleźć jak najwięcej ( i jak najlepszych ) studentów i mieć ich dla siebie. Widząc to, inne firmy zaczęły nabór jeszcze wcześniej, żeby wyprzedzić inne firmy. A potem coraz więcej firm zdecydowało rozpocząć nabór jeszcze wcześniej, i tak w kółko w kłóko i......

Jesteśmy największymi ofiarami tej wojny;/






Studenci na Setsumei-kai. W Japonii jest ważne, żeby nie wyglądać inaczej niż inni ....




Zacząć Shukatsu oznacza koniec normalnego życia jako student.




Musisz chodzić na jakieś tam 説明会 Setsumei-kai (= seminaria) odbywające się na jakichś tam firmach, albo na spotkanie z już pracującymi „senpajami (senpai =starszy kolega)” itd. Te Setsumei-kai czy wywiady najczęściej odbywają się w czasie, gdy normalnie mamy zajęcia. I prawie codziennie (...może nie codziennie ale kilka razy na tydzień....), mamy takie spotkania.


A co gorsze, ten okres nawiązywania kontaktu z firmami trwa mniej więcej pół roku przed rozpoczęciem prawdziwego naboru studentów.


Ale nie możemy przecież olać takich Setsumei-kai kiedy inni chodzą, bo zależy nam studentom przede wszystkim na tym, żeby się podobać firmom, wyróżnić się wśród innych studentów, i nie mieli najmniejszej zaległości w szukaniu pracy.





No więc coraz więcej studentów „chętnie” chodzi na Setsumei-kai, co sprawia coraz więcej Setsumei-kai, i coraz dłuższe i wcześniejsze Shu-katsu.





Śmieszna scena w typowym Setzumei-kai.



No więc konsekwencja tego jest to, że przez te pół roku (albo więcej jak nie masz szans na znalezienie pracy...) trudno nam spokojnie chodzić na uniwersytet.
就活のバカヤロー
Ale dużo gadałam :P

niedziela, 10 maja 2009

Syu-katsu 1-1 praca praca


Jestemm:)



Właśnie to pierwszy wpis od jakiegoś czasu... byłam po prostu zajęta jak cholera.

Wiecie co mi nie pozwoliło (także innym japońskim studentom na 4 roku) na normalne życie przez ostatnie kilka miesięcy?



Dla większości studentów na 4 roku w Japonii, od marca do maja (albo jeszcze dłużej) jest taki okres, który mógłby zmienić ich życie o 180 stopni. Ten okres kojarzy się 50% studentów ze szczęśliwym czasem, a reszcie -brutalnym.



To się nazywa Shu-katsu. Jest to skrót od "Shu-shoku Katsu-do" 就職活動 , które oznacza tyle co "job-seeking". Nie wiem jak po polsku...może "poszukiwanie pracy"?


Nie wiem za bardzo, jakie Shu-Katsu mają w innych krajach, ale jestem pewna, że sytuacja u nas w Japonii jest, może nie najgorsza, ale po prostu szalona....




就活のバカヤロー:/



sobota, 20 grudnia 2008

Transport 2-1 kolejki

na stacji Shinjuku linii Chuo

Jeśli kiedyś się znajdziecie w Tokio, proszę nie zapomnieć o tym: czekając na pociąg, trzeba stać w kolejce.



Wyobradźcie sobie, że później właśnie wtedy kiedy przyjedzie pociąg i drzwi sie otworzą, ta kolejka też się rozdzieli na dwie na boki, żeby prędko wypuścić pasażerów z pociągu.


na stacji Shinjuku linii Keio


To, co ciekawe, jest to, że w niektórych stacjach takie kolejki się tworzą zupełnie dobrowolnie.


Chyba Japończycy dobrze wiedzą, jak żyć jak najprościej i jak najbardziej efektywnie w takim ciasnym kraju jak Japonia, która liczy ponad 120.000.000 mieszkańców.
To mi się podoba...

ALE są rzeczy, które mi się nie za bardzo podobają...


Japończycy nie za często sie odzywają do siebie (do nieznajomych).


Nie mówimy "przepraszam" czy "dziękuję", albo nie robimy kontaktów wzrokowych sugerujących "sorry" czy "dzięki" tak często, jak np. w Paryżu. (...MNIE się tak wydaje.)



Często japończycy mają wypisane na twarzy "ZAKAZ KONTAKTOWANIA SIĘ ZE MNĄ".





Czy tworzenia reguł są konsekwencją naszej niekomuniaktywności, czy to jest raczej przeczyna ?


Ale zrobiło się filozoficznie!
:P




"先発" i "次溌" czyli następny pociąg i po następnym.



Ten stój w dłuszej kolejce, kto chce wrócić do domu nawet stojąc w tłumie.
Ten stój w krótszej, kto chce koniecznie siedzieć w pociągu.
(Ja zawsze jestem tym pierwszym.....)


wtorek, 9 grudnia 2008

Życie Tokijskie1-1 Koszt życia w Tokio


Życie w Tokio jest koszmarnie drogie.
Mimo, że mieszkałam w Tokio już prawie 20 lat, to był cios na plecy, kiedy poszłam na spotkanie typu „Nomi kai” z starymi kumplami pierwszy raz od mojego wyjazdu zagranicę, 1.5 roku temu, i odkryłam ponownie, że jest CHOLERNIE drogo żyć w Tokio…..


(Widzicie moją stację Keio-Hachioji京王八王子?? a Shinjuku新宿??)


Najpierw zapłaciłam 350 jenów za pociąg, żeby pojechać do Shinjuku- samego centrum Tokio.



Potem przesiadłam się na metro, i przejechałam jeszcze kilka stacji do Ginza za 190 jenów.



No i poszłam do środka knajpy, gdzie koledzy już na mnie czekali. Otóż widzę moich kolegów.. Mówią „kopę lat, Mejeczko!” a nikt ani nie wstaje na mój widok, ani nie podaje mi ręki….

No tak, nie możemy oczekiwać takiego ciepłego powitania jak w Polsce… Albo może po prostu mnie nie lubią? Oby tak nie było :p



Wypiliśmy alkohol, zjedliśmy kolację, i.. zapłaciliśmy po 4000 jenów!



Potem 190 jenów do Shinjuku, i do domu 350 jenów.



Czyli, 350+190+4000+190+350
=¥1080 (transport)+ ¥4000 (jedzenie)
=w przeliceniu 35 zł (transport) i 131 zł (jedzenie)
=muszę znaleźć jak najszybciej pracę!



(bilet. jest znizka 50% dla dzieci. na dole jest napisane 小児180円...)

Oczywiście jedzenie może być o wiele tańsze, ale koszt za transport nie jest do uniknięcia, szczególnie jak ktoś mieszka tak daleko od centrum jak ja...
(Chyba, że ktoś odważa się jechać na gapę tak jak ja czasem robię....;p)

Muszę dodać, że to nie jest jakaś specjalna okazja, tylko codzienność Tokijczyków.... Chyba więcej niż raz w tygodniu mamy takie spotkanie.

Ach, w Lublinie wystarczył mi jeden rower, żeby się poruszać po całym mieście...;(