Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transport. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 grudnia 2008

Transport 2-1 kolejki

na stacji Shinjuku linii Chuo

Jeśli kiedyś się znajdziecie w Tokio, proszę nie zapomnieć o tym: czekając na pociąg, trzeba stać w kolejce.



Wyobradźcie sobie, że później właśnie wtedy kiedy przyjedzie pociąg i drzwi sie otworzą, ta kolejka też się rozdzieli na dwie na boki, żeby prędko wypuścić pasażerów z pociągu.


na stacji Shinjuku linii Keio


To, co ciekawe, jest to, że w niektórych stacjach takie kolejki się tworzą zupełnie dobrowolnie.


Chyba Japończycy dobrze wiedzą, jak żyć jak najprościej i jak najbardziej efektywnie w takim ciasnym kraju jak Japonia, która liczy ponad 120.000.000 mieszkańców.
To mi się podoba...

ALE są rzeczy, które mi się nie za bardzo podobają...


Japończycy nie za często sie odzywają do siebie (do nieznajomych).


Nie mówimy "przepraszam" czy "dziękuję", albo nie robimy kontaktów wzrokowych sugerujących "sorry" czy "dzięki" tak często, jak np. w Paryżu. (...MNIE się tak wydaje.)



Często japończycy mają wypisane na twarzy "ZAKAZ KONTAKTOWANIA SIĘ ZE MNĄ".





Czy tworzenia reguł są konsekwencją naszej niekomuniaktywności, czy to jest raczej przeczyna ?


Ale zrobiło się filozoficznie!
:P




"先発" i "次溌" czyli następny pociąg i po następnym.



Ten stój w dłuszej kolejce, kto chce wrócić do domu nawet stojąc w tłumie.
Ten stój w krótszej, kto chce koniecznie siedzieć w pociągu.
(Ja zawsze jestem tym pierwszym.....)


wtorek, 9 grudnia 2008

Życie Tokijskie1-1 Koszt życia w Tokio


Życie w Tokio jest koszmarnie drogie.
Mimo, że mieszkałam w Tokio już prawie 20 lat, to był cios na plecy, kiedy poszłam na spotkanie typu „Nomi kai” z starymi kumplami pierwszy raz od mojego wyjazdu zagranicę, 1.5 roku temu, i odkryłam ponownie, że jest CHOLERNIE drogo żyć w Tokio…..


(Widzicie moją stację Keio-Hachioji京王八王子?? a Shinjuku新宿??)


Najpierw zapłaciłam 350 jenów za pociąg, żeby pojechać do Shinjuku- samego centrum Tokio.



Potem przesiadłam się na metro, i przejechałam jeszcze kilka stacji do Ginza za 190 jenów.



No i poszłam do środka knajpy, gdzie koledzy już na mnie czekali. Otóż widzę moich kolegów.. Mówią „kopę lat, Mejeczko!” a nikt ani nie wstaje na mój widok, ani nie podaje mi ręki….

No tak, nie możemy oczekiwać takiego ciepłego powitania jak w Polsce… Albo może po prostu mnie nie lubią? Oby tak nie było :p



Wypiliśmy alkohol, zjedliśmy kolację, i.. zapłaciliśmy po 4000 jenów!



Potem 190 jenów do Shinjuku, i do domu 350 jenów.



Czyli, 350+190+4000+190+350
=¥1080 (transport)+ ¥4000 (jedzenie)
=w przeliceniu 35 zł (transport) i 131 zł (jedzenie)
=muszę znaleźć jak najszybciej pracę!



(bilet. jest znizka 50% dla dzieci. na dole jest napisane 小児180円...)

Oczywiście jedzenie może być o wiele tańsze, ale koszt za transport nie jest do uniknięcia, szczególnie jak ktoś mieszka tak daleko od centrum jak ja...
(Chyba, że ktoś odważa się jechać na gapę tak jak ja czasem robię....;p)

Muszę dodać, że to nie jest jakaś specjalna okazja, tylko codzienność Tokijczyków.... Chyba więcej niż raz w tygodniu mamy takie spotkanie.

Ach, w Lublinie wystarczył mi jeden rower, żeby się poruszać po całym mieście...;(