wtorek, 6 stycznia 2009

Obyczaje japońskie 2-1 Kłaniajmy się po japońsku...

No tak, Japończycy zawsze się ukłaniają.
No i mamy tutaj instrukcję wykonania ukłonów.





Jak powróciłam z swojej światowej podróży, znalazłam (dorywczą) pracę jako nauczyciel w Juku ( Juku to jest taka uzupełniająca szkoła dla uczniów, głównym celem jest zdania wsępnych egzaminów http://en.wikipedia.org/wiki/Juku) no i podaczas szkolenia napotkałam tych 3 ludzików...





Tu jest napisane...

1. codzienny ukłon (15 stopni)
2. standardowy ukłon (30 stopni)
3. najgrzeczniejszy ukłon (45 stopni)

Kłaniając się kobiety muszą położyć ręce do przodu, a męzczyźni-ich palce wskazujące mają się znaleźć na szwach bocznych w spodniach...

Co za pedantyczność:/


Zobaczycie, stojąc przed lustrem i kłaniając się na różne sposoby, jak trudno i skomplikowane jest wykonać ładny ukłon.
Seeing is believing ...

「百聞は一見にしかず」ってね:)

sobota, 3 stycznia 2009

Kuchnia Japońska 4-1 Zupa Noworoczna

W korei też mają podobne danie ....


Ta potrawa nazywa się OZOUNI (お雑煮).

Gotowanie Ozouni jest bardzo proste.
Gotuje się kurczaka razem z jakimś dashi, sosem sojowym, potem do garnku wrzuca się jakieś warzywa, a na koniec Mochi. (Mochi to jest taka biała masa robiona z kleistego ryżu. MNIAM:) ).
No może otrzymanie tych składników nie jest tak proste...:p

Tradycyjnie to się je CO RANO przez kilka dni od pierwszego stycznia.
Poza tymi dniami, ta zupa nigdy nie pojawia się na stole przez cały rok....biedna zupka:(

U mnie bywa tak, że pierwszego stycznia kiedy jemy tę zupę po raz pierwszy od roku, po prostu wszyscy zachwycają zupę (i mamę, oczywiście), biją bravo i rękami i pałeczkami, ale po 3 czy 4 dniach już wszyscy mają dość i zaczynają skarżyć na mamę...biedna mama:(


Czy też macie jakieś tradycyjne żarcie na nowy rok?? :)


No i mandarynka na desesr. Mówi się, że jak ktoś je dużo mandarynek to jego twarz i ręce robią się żółte jak Mikan(mandarynka). Ja jem strasznie dużo..może dlatego jestem żółta...:(

czwartek, 1 stycznia 2009

Nowy rok 1-1 Witajmy Slońce...



Dzisiaj mamy 1 stycznia, pierwszy dzień nowego roku, czyli Gantan po japosku.

Można rozdzielić Japończyków na dwa typy spędzających Osho-gatsu(nowy rok); do leniuchujących albo do aktywnych.

Ogólnie leniuchujący, co stanowią większość Japończyków, oglądają telewizję do późna w nocy syrwestra, a śpią do późna rano Osho-gatsu.

A aktywni albo idą na jakąś imprezę, albo idą powitać Hatsu hinode (pierwszy wschód słońca nowego roku).

Byłam w tym roku tym drugim.

O 4:00(rano) byłam na rowerze na drodze do stacji.

O 4:26 miałam pociąg do wejścia góry Takao.

O 4:45 zaczęłam wejść na górę.

O 5:45 modliłam się w świątyni po drodze do szczytu.

O 6:15 doszłam do szczytu!

O 6:45 zobaczyłam nareszcie wschodzące słońce.

Potem schodząc na dół popiłam Sake... co za przyjemność :)))))

O 9:00 wróciłam do domu.(potem od razu leciałam do babci)


Co za szaleństwo!!
Po raz pierwszy w moim życiu powędrowałąm po górach tak wcześnie rano.
Ale oprócz mnie było tam jeszcze kilkadziesiąt tysięcy oszalonych ludzi.

Ale ten widok z góry jest po prostu wart wszystkiego...


tłum w stacji (to było dopiero przed piątą)


jeszcze jest ciemno...


modlijmy się...



"pokaż się słońce do cholery, bo jest kurde zimno!" krzyczymy w myślach...

japońscy paparazzi


po drugiej stronie widać górę Fuji



szła szalona i pijana dzieweczka do laseczka....